We wtorek, 15 października 2024 r. obchodzimy po raz kolejny Dzień Dziecka Utraconego. Data ta nie jest przypadkowa, ponieważ tyle trwałaby teoretycznie ciąża licząc od 1 stycznia, 288 dni. Jest to dzień szczególny dla tych rodziców, którzy stracili swoje dziecko w wyniku martwego urodzenia lub poronienia. Ale i dla tych, którzy musieli poradzić sobie z traumą pochowania swojego potomstwa. Dla osieroconych rodziców. Nie wszyscy oni mają gdzie zapalić symboliczny znicz.
Strata dziecka, czy w ciąży, czy w dzieciństwie a nawet w dorosłym życiu (dorosłego dziecka) jest dramatem. „Po to się dzieci rodzi, żeby rodziców chowały”- ta stara mądrość życiowa podkreśla naturalną kolej rzeczy, która czasem jest zachwiana. Przez różne zdarzenia losowe, tragedie, wypadki czy choroby- w następstwie których tracimy dziecko. A tym samym często i sens własnego życia.
Portale społecznościowe pełne są apeli o pomoc w uzbieraniu funduszy na śmiertelnie chore dzieci, które nie zawsze wygrywają walkę z czasem, fora internetowe skupiają rodziców po stracie, w historii naszych rodzin są te dzieci chowane pod białym krzyżem, czasem uchwycone na kilku fotografiach, czasem zapomniane, są te niedonoszone ciąże, są małe groby z zawsze zapalonym zniczem.
Gdy w naszym otoczeniu, w rodzinie czy wśród przyjaciół umrze dziecko, współczujemy, przeżywamy tę tragedie wraz z rodzicami, wspieramy. Ale życie toczy się dalej, prędzej czy później zostają sami, ze wspomnieniami, z małym grobem, z kilkoma drobiazgami, których nie sposób się pozbyć. Niektóre matki mają jeszcze inne dzieci, inne pozostają bezdzietne, jedne jednak po latach potrafią się zaśmiać w głos, są też takie, które skamieniały z żalu na zawsze… Są ojcowie, którzy nie podnieśli się po tragedii.
Spis treści
Czas nie leczy ran…
Chcąc nie chcąc, społeczeństwo traktuje matki po stracie dziecka jak trędowate. Unika się z nimi rozmów o pochowanym dziecku, czasem bagatelizuje stratę, jeśli była na etapie wczesnej ciąży. Osiercone kobiety są niezrozumiane w swojej żałobie, zamknięciu na świat. Tylko na cmentarzu czują się jak u siebie…
Jedna z gostyńskich matek od ponad dwóch lat codziennie odwiedza cmentarz przy ul. Jana Pawła II. Siedząc przy grobie synka, jak sama mówi, czuje spokój.
Dla każdej Matki która straciła swoje dziecko- i niezależnie od tego, czy było to w czasie prenatalnym czy późniejszym- to ból, który pali nas od środka, to tęsknota, żal i smutek. Zadawanie sobie tysięcy pytań „dlaczego”? Tracimy cząstkę nas, tracimy nasz sens życia, tracimy wszystko, co było najważniejsze. Nie potrafimy patrzeć na to co dzieje się wokół nas i cieszyć się tym. Słysząc płacz innego dziecka zastanawiamy się, jak płakałoby nasze maleństwo. Mówią „czas leczy rany”. Nieprawda, po prostu uczymy się z tym żyć. Nie ma nocy, w której nie prosiłabym o opiekę nad moim Felusiem. Wiem że jest przy mnie, wierzę, że czuwa nade mną mój maleńki aniołek. Trzymałam synka aby raz na rękach i do końca swoich dni będę czuła jego zapach, dotyk jego delikatnej skóry.
zwierza się młoda kobieta
Podkreśla, że są takie dni, gdy cierpi ze zdwojoną siłą: Dzień Matki, Dzień Ojca czy Dzień Dziecka i dziś- Dzień Dziecka Utraconego .
Współczuję rodzicom, którzy nie mogli pochować swojego dziecka, nie zapalą znicza na ich grobie czy nie położą kwiatów. Na szczęście na cmentarzu parafialnym jest pomnik dzieci utraconych, dla tych wszystkich osamotnionych rodziców i dziadków.
dodaje
Pomnik na gostyńskim cmentarzu
Pomnik dla dzieci utraconych i porzuconych stoi w „dziecięcej” części cmentarza parafialnego przy ul. Jana Pawła II. Postawił go przed kilkunastoma laty ks. Krzysztof Młynarczyk, ówczesny proboszcz gostyńskiej Fary.
Kiedyś, jeszcze w latach 70-tych XX wieku, była taka zasada, że nawet do 6 roku życia nie zgłaszano pochówku dziecka. To oznacza, że jak zmarło do 6 roku życia, to rodzice sami chowali te dzieci, więc nie były one wpisane w ewidencji cmentarza. (…) Bywa i też tak, że rodzice tracą swoje dziecko w pierwszych tygodniach ciąży i nawet nie wiedzą, że mają prawo uzyskać szczątki dziecka i je pochować. Ten pomnik jest właśnie dla nich, by mieli gdzie przyjść i zapalić tę symboliczną świeczkę. Nie każdy jest w stanie po takiej stracie zrobić normalny pochówek, choć to możliwe. Są dwie wersje, albo osobna mogiła (indywidualny pochówek) albo dodanie do istniejącego już grobu kogoś dorosłego z rodziny.
wyjaśnia ks. proboszcz Grzegorz Robaczyk z parafii pw. św. Małgorzaty w Gostyniu
To miejsce szczególne, pomnik (bo to nie grób, nikt tam nie jest pochowany) postawiono dla uczczenia tych wszystkich dzieci, które z takich czy innych przyczyn swojego grobu nie mają. I dla ich rodziców, którzy stracili te dzieci i z tą stratą się utożsamiają.
Dziecko jest od samego poczęcia człowiekiem, więc to dla nas bez różnicy, w którym tygodniu ciąży czy życia poza organizmem matki zmarło. Zgodnie z doktryną Kościoła Katolickiego wszystkie dzieci idą do nieba, ale pozostają tu ich rodzice w żałobie. I to dla nich jest ten pomnik.
dodaje duchowny
We wtorek, 15 października 2024 r. w Dniu Dziecka Utraconego o godz. 18:00 odbędzie się różaniec w kościele pw. Św. Małgorzaty w Gostyniu, prowadzony przez rodziców, którzy stracili swoje dzieci a o 18.30 ks. proboszcz Grzegorz Robaczyk odprawi w ich intencji mszę świętą.
Dzieci da do nieba, ale należy się pomodlić za tych, którzy tutaj zostali, za rodziców, którzy stracili swoje potomstwo i muszą sobie z tą stratą poradzić.
słyszymy z us
Niezależnie od wyznawanej wiary, od poglądów, przytulmy dziś tych wszystkich osieroconych rodziców.













![Smogorzewo: strzały, auto w rowie, trwa policyjna obława. [AKTUALIZACJA]: Sprawę przejęła KWP Poznań](https://halogostyn.pl/wp-content/uploads/2025/11/main-2.jpg)

















Dodaj komentarz